Lis 17

Lot do Auckland przez Dubaj i Brisbane liniami Emirates

przez w Australia i Oceania

Jak wspomnieliśmy w ostatnim wpisie lot do Dubaju nie był opóźniony. Parę minut po starcie rozdano nam mokre ręczniki, które zwiastowały podanie kolacji. Warto nadmienić, że na locie na trasie DUB-DXB, który trwał tym razem około 7 godzin pasażerowie klasy ekonomicznej otrzymują słuchawki, koce i poduszki. Nie ma jednak skarpetek, pasty do zębów i opaski na oczy. Te dodatki dostaliśmy dopiero podczas kolejnego lotu.


Obsługa bardzo sympatyczna, świetnie wywiązuje się ze swoich zadań. Tym razem proszę o wino białe i czerwone, co spotyka się tylko z miłym uśmiechem na twarzy i podaniem wspomnianych napojów. Na kolację Kasia dostaje na specjalne zamówienie posiłek wegetariański, a ja wybieram kurczaka po indyjsku. Oba dania bardzo nam smakują. Po serwisie przychodzi czas na krótki sen. Ja jeszcze przez chwilę piszę na komputerze, a później oglądam film. Przesypiam może około 2 godzin, bowiem na 1,5h przed lądowaniem w Dubaju podane jest śniadanie. Tym razem trochę słabiej, bo tylko rogalik, owoce, dżem i ciastko. Lądujemy o czasie.

Wychodząc z samolotu spotykamy polkę, która okazuje się stewardessą linii Emirates. Była kilka dni w Dublinie korzystając z wolnych dni od pracy. Zachwyca się sytuacją w jakiej obecnie się znajduje. Mieszka w Dubaju i kilka razy w tygodniu lata w różne zakątki świata.

My po zdawkowej kontroli bezpieczeństwa udajemy się do terminalu B, z którego za 2 godzin będziemy mieli lot do Brisbane na wschodzie Australii. Wcześniej jednak idziemy zjeść solidniejsze śniadanie do saloniku Marhaba. Jest to duże, bardzo przestronne pomieszczenie z olbrzymim bufetem, który jest regularnie uzupełniany. Do wyboru olbrzymia liczba dań ciepłych, kanapek, sałatek, słodyczy i napojów. W zasadzie wszystko o czym możemy sobie zamarzyć czekając na kolejny lot.

Przed wejściem na pokład samolotu Airbus A380-800 (tak, to ten największy na świecie) poddawanie jesteśmy osobistej kontroli przez pracowników lotniska. Pytania o płyny powyżej 100 ml. Kto ma ten wyrzuca lub wypija, kto nie ma puszczany jest dalej bez specjalnego sprawdzania. Miło i sprawnie.

Podczas startu z lotniska w Dubaju można podziwiać piękne widoki na stolicę Zjednoczonych Emiratów Arabskich. Nad miastem góruje oczywiście Burj Khalifa, czyli budynek o wysokości 829 metrów, który ma 163 piętra użytkowe. Został on otwarty na początku 2010 roku. Jest najwyższym wieżowcem na świecie. Godzinę po starcie rozpoczyna się serwis. Wcześniej oczywiście otrzymujemy menu z daniami podczas tego 14 godzinnego lotu. Tym razem będą trzy posiłki. System rozrywki w A380 jest nowocześniejszy. Ekran dużo większy i wszystko działa wręcz idealnie. Czas mija szybko. Niestety gniazdka mają niskie napięcie, przez co mój laptop nie może być ładowany, co trochę krzyżuje moje plany związane chociażby z pisaniem tej relacji. Dobrze, że przez cały lot dostępny jest całkiem fajnie jak na wysokość 12k metrów Internet. Pierwsze 10 MB jest darmowe, a kolejne 600 MB kosztuje zaledwie 1 dolara. Oczywiście korzystamy z tego i w czasie lotu przeglądamy strony www na komputerze i smartfonie.

Lądowanie w Brisbane ponownie zgodnie z rozkładem. Podczas podejścia obserwujemy pięknie położone miasto w którym byliśmy przecież w marcu tego roku i mamy same pozytywne wspomnienia. Teraz spędzimy tutaj tylko 2h na lotnisku, czekając na ostatni lot do Auckland. Przed nim musimy opuścić samolot, bowiem jest on tankowany i sprzątany przed tym rejsem. My jesteśmy poddani kolejnej kontroli przed wejściem do terminalu odlotów.

Lot do największego miasta w Nowej Zelandii rozpoczyna się o 8:20 dnia 14 listopada. Lecimy dokładnie tym samym samolotem, co do Australii. Zajmujemy miejsca z drugiej strony pokładu. Tym razem serwowany jest gotowany łosoś oraz omlet ze szpinakiem i ziemniakami. Żadnych zastrzeżeń, co do smaku i ilości nie mamy. Emirates pomimo, że w porównaniu do zeszłych lat (chociażby, jak leciałem na Seszele) trochę ograniczył serwis, to nadal wypada on dobrze w stosunku do konkurencji.

Po trzech godzinach lądujemy w Auckland. Podczas podejścia delektujemy się pięknymi widokami terenów położonych na północ od miasta.

IMG_0505

IMG_0507

Dublin w nocy

IMG_0511

Kolacja wegetariańska

IMG_0514

IMG_0518

IMG_0519

Gwieździste niebo w samolocie 777-300ER

IMG_0521

IMG_0522

IMG_0523

Popularne wyspy należące do Dubaju

IMG_0534

Klasa biznes w liniach Emirates

IMG_0537

Wejście do saloniku

IMG_0538

IMG_0540

IMG_0544

IMG_0547

IMG_0548

IMG_0557

IMG_0563

IMG_0568

Po starcie z Dubaju

IMG_0569

IMG_0586

Widok na Brisbane

IMG_0595

IMG_0597

Na lotnisku w Brisbane

IMG_0598

IMG_0601

Boarding na lot do Auckland

IMG_0605

Świetny system rozrywki w liniach Emirates

IMG_0608

IMG_0611

IMG_0613

IMG_0622

Widoki na Nową Zelandię

IMG_0627

Tym samolotem pokonaliśmy 17 godzinną trasę z Dubaju do Auckland



Tagi: , , , , , ,

3 komentarze to “Lot do Auckland przez Dubaj i Brisbane liniami Emirates”

  1. From Bolo:

    Jakas bzdura z tym laptopem nawet archaiczne modele maja zasilacz obslugujacy 110V jaki jest w A380.

    Posted on 24 listopada 2014 at 01:29 #
  2. From Mati:

    Mój zasilacz od ASUSa nie działał (komputer jest dosyć nowy). Zasilacz LEPA od komputera tej samej marki działał.

    Posted on 29 listopada 2014 at 13:38 #

Trackbacks/Pingbacks

  1. Podsumowanie podróżnicze 2014 roku | Wakacje przez cały rok - 31 grudnia 2014

    […] Nowa Zelandia – dwie wyspy przez dwa tygodnie […]

Zostaw komentarz