Sty 12

Co warto zobaczyć w Limie?

przez w Peru

Startujemy z kolejną podróżą! Tym razem przez kilka najbliższych wpisów zaprosimy Was do fantastycznego Peru, skąd niedawno wróciliśmy. Kierunek ten był w naszych głowach już od dawna, a błąd AeroMexico na loty do Limy w cenie około 600 złotych sprawił, że nie mieliśmy wyboru i musieliśmy zacząć planować kolejną wycieczkę. Tym razem już najłatwiejszym sposobem dostaliśmy się do Amsterdamu (bezpośrednim lotem z Berlina), skąd czekał nas długi rejs do Mexico City i dalej kolejne 5 godzin lotu do Limy.

Boarding na lotnisku Schonefield w Berlinie

Posiłek podczas rejsu do Mexico City

Jedzonko w saloniku w Mexico City

Loty te nie miały specjalnej historii. Wszystko planowo i na czas, więc bez dodatkowych nerwów i stresu. Po drodze żywiliśmy się w salonikach, co pokazujemy na zdjęciach. W stolicy Peru wylądowaliśmy po południu dzień później, jak wylatywaliśmy z Polski.

Po wyjściu z terminalu lotniska Jorge Chavez wypłaciliśmy trochę gotówki z bankomatu i zastanawialiśmy się jak dojechać do mieszkania, które wynajęliśmy na jedną noc przez Airbnb. Przedzierając się przez stado taksówkowych naganiaczy, poszliśmy na przystanek i pierwszy raz zetknęliśmy się z komunikacją miejską w Limie. Nasz apartament nie znajdował się w znanej dzielnicy Miraflores, ale zdecydowanie bliżej lotniska, niedaleko ulicy Brasile. Zapłaciliśmy w autobusie po 1,5 soli i po około 30 minutach stania z głową lekko pochyloną w dół (jestem za wysoki) dotarliśmy na miejsce. Chwila krążenia z GPSem i jesteśmy na miejscu. Tutaj przyjęła nas właścicielka, pokazała mieszkanie i dała klucze.

Nasza sypialnia

Kuchnia i salon

Żeby nie tracić specjalnie czasu, zostawiliśmy nasze bagaże i ruszyliśmy w 6-kilometrowy spacer do ścisłego centrum Limy. Powoli robiło się już ciemno. Naszym celem była jednak okolica Plaza Mayor. Wpierw dotarliśmy jednak na Plaza San Martin z pomnikiem ich bohatera narodowego. Po drodze mijamy bardzo ciekawy kościół Iglesia de la Merced, w którym znajduje się ołtarz różany i figurka Jana Pawła II.

Kiedy tam dotarliśmy to największe na nas wrażenie zrobiła katedra zbudowana według wytycznych samego Francisco Pizarro (to druga wersja odbudowana po trzęsieniu ziemi). W środku znajduje się grób Pizarra oraz słynna kaplica Jana Chrzciciela. Obok na placu Pałac Gubernatora, czyli obecnie Pałac Prezydencki. Po drugiej stronie placu jest rezydencja Arcybiskupa oraz inne rezydencje z charakterystycznymi drewnianymi balkonami. Natomiast na środku placu jedyny oryginalny pomnik z czasów Pizarra tj. fontanna. Plac rzeczywiście zachwyca swoim ogromem i monumentalnymi budynkami.

Kiedy zaczynamy odczuwać zmęczenie (po przejściu już blisko 10 km) decydujemy się wracać do mieszkania. Niestety to kolejne 6 km drogi, ale robimy to! Idziemy spać.

Drugiego dnia, po śniadaniu, które przygotowała sama właścicielka mieszkania udajemy się na zachód, w stronę oceanu. Tego dnia jest ponownie bardzo ciepło, ale mglisto. Co ciekawe takie warunki panują tutaj głównie od kwietnia od października, czyli ichniejszą zimą. To dosyć przygnębiający klimat i na pewno ma wpływ na życie mieszkańców. Wzdłuż oceanu ciągnie się wielokilometrowy deptak.

Spacerując wzdłuż wybrzeża trafiamy na lądowisko do paralotni, a następnie docieramy do Parku Miłości (Parque de Amour), który może niektórym z Was przypominać Park Guell w Barcelonie. Znajdziecie tutaj sporo dzieł i pomników w mniej lub bardziej bezpośredni sposób odnoszący się do tematu miłości. Stąd idziemy w kierunku Miraflores. Zauważamy, że pojawia się tu liczna policja, która pilnuje skrzyżowań, świateł itd. Warto powiedzieć sobie, że samą Limę zamieszkuje około 8 milionów ludzi, co jest 30% całej ludności tego kraju. Miraflores jest najbezpieczniejszą dzielnicą i centrum turystycznym. Tu znajdziecie większość hoteli, restauracji, barów i klubów. W sercu dzielnicy znajdziecie również Park (Keneddiego) z darmowym wifi oraz dziesiątkami kotów.

Lima jest ciekawym, wartym zobaczenia miastem. Składa się ona jakby z trzech części: starówki z bogatymi pałacami i kościołami, dzielnic okalających, gdzie widać wielką biedę i syf wszelaki, co oczywiście mocno przeważa w Limie oraz Miraflores – dzielnicy bogaczy i turystów, gdzie panuje nieskazitelny porządek a do sklepów znanych marek ustawiają się kolejki chętnych. Uważamy, że warto poznać bliżej stolicę Peru, gdyż z pewnością ma ona swój niepowtarzalny urok i oferuje wiele ciekawych przeżyć. Tego dnia, wieczorem czekał nas lot do Arequipy.



Tagi: , , , , , , , , , ,

Zostaw komentarz