Gru 02

Trzydniowy powrót z Alaski do Polski

przez w Dania, Kanada, Norwegia, Stany Zjednoczone

Wylądowaliśmy w Seattle o czasie. Teraz miałem kolejne 5 godzin na przesiadkę na lot do Toronto. Z uwagi, że był bardzo wczesny poranek to postanowiłem zostać jednak na lotnisku zamiast ruszać na spacer po centrum, tym bardziej że widziałem je kilka dni temu. Po drugie byłem zmęczony dosyć intensywnym tempem całego wyjazdu. W związku z tym udałem się do stanowiska Air Canada po swoje bilety na trasie SEA-YVR-CPH-OSL, a następnie bez kolejek przez wszystkie kontrole, aż dotarłem do hali odlotów.

Na stronie Star Alliance sprawdziłem jakie saloniki są dostępne dla osób lecących z Seattle w biznes klasie. Okazało się, że w terminalu A mam lounge United. Byłem jednak ciekawy innych poczekalni, które są dostępne dla posiadaczy Priority Pass. Pojechałem więc pociągiem kursującym pomiędzy terminalami do strefy S, gdzie znajduje się poczekalnia The Club at Sea. Byłem tam jedynym gościem o poranku, ale później dobiło kilka osób. Obsługa bardzo miła i pomocna – kilka razy pytała czy czegoś mi nie potrzeba, sugerowała też przygotowanie drinków. Jakoś nie mogłem się przełamać o 6 rano 😉

2016-07-12-05-29-29

Stanowiska do nadania bagażu w Seattle

img_5650

Po odpoczynku tutaj wróciłem w strefę gate’ów A, gdzie znajduje się poczekalnie dla pasażerów klasy biznes Star Alliance i posiadaczy statusu Gold. Niestety salonik ten zrobił na mnie kiepskie wrażenie. Zdecydowanie mniejszy wybór jedzenia niż w poprzedniej poczekalni, do tego większość alkoholi płatna dodatkowo. Jedynym przyjemnym akcentem były dostępne truskawki i borówki, których tak dawno nie jadłem.

2016-07-12-08-31-52

DCIM287MEDIA

DCIM287MEDIA

Zmieniono mi na koniec bramkę na odlot do Toronto przez co jeszcze dwa razy pokonałem całą halę odlotów. Dobrze, że zdążyłem, bo już byłem jednym z ostatnich pasażerów. Ten rejs trwał 4 godziny. Zająłem miejsce 2K (przy oknie, jedynka) i podziwiałem widoki, kiedy niebo było bezchmurne. Pomimo, że Embraer 190 to nieduża maszyna, to biznes klasa w niej jest dosyć wygodna – dużo miejsca na nogi, pochylane siedzenie, tacka w podłokietniku i podstawek pod szklankę/kieliszek wysuwany z drugiego podłokietnika. Na obiad do wyboru z menu była pierś z kurczaka oraz makaron. Tym razem postawiłem na większą dawkę węglowodanów i nie żałuję, bowiem było smacznie. Posiłek był podany dopiero po około 2,5 h od odlotu, zapewne czekano, aż zrobi się bardziej obiadowa godzina. Wcześniej serwowano orzeszki i napoje (zarówno ciepłe jak i zimne).

img_5653

2016-07-12-14-42-57

Obiad na trasie Seattle – Toronto linii Air Canada

2016-07-12-18-36-47

img_5655

O godzinie 18:00 Embraer 190 linii Air Canada dotknął płyty lotniska i ponad 20 minut kołował do odpowiedniego rękawa. Teraz jako osoba przesiadająca się na kolejny lot musiałem udać się za strzałkami na Connection Flight. Do przejścia były setki metrów, po raz działający, a innym razem nie, ruchomych chodnikach. Pomimo, że na przesiadkę miałem zaledwie 1,5 godziny, to po drodze zauważyłem salonik Maple Leaf, gdzie postanowiłem wejść i skorzystać z prysznica. Poczekalnie znajduje się na tym samym poziomie co gate’y.

2016-07-12-20-07-14

2016-07-12-20-07-24

2016-07-12-20-14-11

2016-07-12-20-21-14

Na wejściu wita nas recepcja i po okazaniu biletu zaprasza do środka. Udałem się od razu dalej, gdzie zaraz po wejściu po lewej stronie można znaleźć miejsce z jedzeniem i piciem. Wszystko jest bardzo świeże, wybór napojów szeroki (w tym alkoholowych). Idąc dalej mamy część wypoczynkową, gdzie przy półkach są gniazdka do podłączenie komputera czy naładowania telefonu. W końcu znalazłem także prysznic. Żeby z niego skorzystać musiałem wrócić do recepcji, gdzie zabrano mój bilet i wyjaśniono co i jak. Dzięki temu po chwili mogłem się odświeżyć przed kolejnym etapem podróży. Oprócz tego wystrój salonu jest na wysokim  poziomie, bardzo zadbany i czysty, z bardzo uśmiechniętą obsługą. Internet także działał tu bez zarzutów.

Teraz czekał mnie lot na trasie Toronto – Kopenhaga, który miał trwać dokładnie 7 godzin. Tym razem obłożenie biznes klasy było na poziomie 90%. Wejście do samolotu 787-9 odbywa się dla wszystkich pasażerów tymi samymi drzwiami. W zasadzie wszystko odbywało się analogicznie do tego, co miało miejsce na trasie w drugą stronę (Kopenhaga – Toronto). Jeszcze przed startem podano menu z daniami do wyboru. Tym razem wybrałem łososia.

 

2016-07-12-20-25-24

2016-07-12-21-04-53

2016-07-12-21-23-34

2016-07-12-21-34-31

Po wylocie z Toronto

Kiedy znaleźliśmy się na wysokości przelotowej rozdano gorące ręczniki i napoje z orzeszkami. Na tym rejsie testowałem czerwone, argentyńskie wino. Po około 1,5 h podano przystawkę, danie główne, a następnie dwa desery. Pierwszy z nich to sery, krakersy i winogrono, a drugi to czekoladowe ciasto. Wszystko było pyszne. Po zakończeniu jedzenia obsługa natychmiast posprzątała stolik i pozwoliła na relaks. Byłem już dosyć zmęczony, więc poszedłem umyć zęby, rozłożyłem fotel do pozycji poziomej i zasnąłem. Oczywiście mogłem skorzystać z poduszki i kołdry. Jeżeli do tego dołożymy opaskę na oczy i słuchawki w uszach, to praktycznie nie widzę różnicy poza spaniem w samolocie, a w hotelu 😉

2016-07-12-23-00-52

Tym razem wybrałem łososia

2016-07-12-23-21-16

Deser

vlcsnap-9528-05-11-19h53m41s748

DCIM287MEDIA

2016-07-13-10-43-06

Mniej więcej pół godziny przed lądowaniem rozpoczęliśmy obniżanie do słonecznej Kopenhagi i o 10 rano, wylądowaliśmy w stolicy Dani. Kolejną przesiadka była na lot do Oslo, teoretycznie mogłem już stąd udać się do Polski, ale zawsze trochę mil więcej wpadnie (w tym wypadku 1200 za odcinek CPH-OSL liniami SAS), więc warto lecieć. Rejs był opóźniony o 30 minut i raczej nie był szczególnie ciekawy. W klasie SAS Plus były razem ze mną tylko cztery osoby. Tym razem serwis okazał się jeszcze gorszy – zaledwie napój i takie zwinięte „coś”, co widzicie na zdjęciu. Było totalnie bez smaku i do tego bardzo suche. Lot trwał zaledwie 50 minut.

2016-07-13-14-10-08

2016-07-13-14-10-33

2016-07-13-14-20-53

Wszystko szło bardzo gładko do tej pory… Ale niestety problem pojawił się na ostatnim odcinku. Mój lot z Oslo do Berlina opóźnił się o ponad 2 godziny. To spowodowało, że nie miałem szansy zdążyć na jakiegokolwiek Polskiego Busa do Poznania. Inni, znani mi przewoźnicy też nie oferowali nic w tym kierunku o tak późnej godzinie. Ostatecznie, kiedy ja byłem w samolocie, moja dziewczyna załatwiła mi przejazd BlaBlaCarem o północy. Nie był to może wyjątkowo komfortowy środek transportu (samochód dostawczy, po drodze zostawiał jakieś paczki etc.), ale dzięki temu udało mi się o 5 rano znaleźć w domu i nie wydawać pieniędzy na hotel w Berlinie.



Tagi: , , , , ,

Zostaw komentarz