Lis 17

Spacer po Dublinie i wylot do Dubaju

przez w Irlandia

12 listopada nie korzystając z budzika wstaliśmy o godzinie 8 rano i poszliśmy zjeść śniadanie. Otrzymaliśmy typowo angielski posiłek, czyli jajko sadzone, fasolkę po bretońsku, dwie kiełbaski i boczek. Do tego tosty, dżem, płatki, mleko, ser, owoce i kawa/herbata/sok. W zasadzie trudno odejść głodnym od stołu. Następnie szybko się spakowaliśmy, zostawiliśmy plecaki w recepcji i ruszyliśmy na zwiedzanie Dublina. Idąc w kierunku znanej nam z dnia poprzedniego ulicy O’Connell Street dochodzimy do monumentu, który ma 120 metrów i nazywa się Spire of Dublin. Został on ustawiony do uczczenia nowego tysiąclecia. Budowano go od grudnia 2002 do stycznia 2003 roku, czyli bardzo szybko. Kierujemy się w stroną rzeki, gdzie znajdują się przerzucone na drugą stronę mosty Ha’penny i Grattan. Po ulicach jeżdżą same piętrowe autobusy, a w sklepach panuje ład i porządek. Docieramy wreszcie do jednego z bardziej charakterystycznych punktów w mieście, czyli do Katedry Trójcy Świętej. Nazywana również jako Katedra Kościoła Chrystusowego była kiedyś drewnianą świątynią Wikingów i jej powstanie datuje się na XI wiek. Obecnie katedra należy do kościoła anglikańskiego. Gotycki most został dobudowany pod koniec XIX wieku. W sąsiednim budynku (połączonym mostem z katedrą) znajduje się tzw. Dublinia czyli ekspozycja z makietami które ukazują wydarzenia z Dublina od czasu przybycia Normanów w 1170 roku. Idąc kolejne kilkaset metrów docieramy do Katedry św. Patryka, która jest największą budowlą sakralną w Irlandii. W niej pochowany został m.in. pisarz Jonathan Swift czy pierwszy prezydent Irlandii Douglas Hyde. Niestety wstęp do niej okazuje się płatny. Kiedy zaczynamy cofać się do centrum, pogoda wyraźnie ulega pogorszeniu, a nawet zaczyna lekko kropić deszcz. Schronienie znajdujemy w Zamku Dublińskim, gdzie wchodzimy z grupą innych turystów. Dopiero później dowiadujemy się, że również wstęp jest płatny (4,5 Euro od osoby), ale udaje nam się tę kwotę zaoszczędzić. Zamek powstał w latach 1204-1224, jednak w 1684 roku spłonął prawie całkowicie i został odbudowany. Z dawnej konstrukcji powstała tylko kamienna wieża. Zamek był do 1922 roku, czyli odzyskania niepodległości przez Irlandię był siedzibą angielskich wice-królów. Spacerując po zamkowych salach nie czuć chłodu ani echa minionych pokoleń. Po drodze mijamy też salę tronową z ustawionym w niej tronem, na którym prawdopodobnie zasiadł Wilhelm Orański. Tron jest tak szeroki, że albo rzeczony człowiek był rzeczywiście potężny lub siedziało mu się tam bardzo niewygodnie. Po wyjściu z zamku szukamy w miarę szybko kolejnego schronienia z uwagi na nieprzyjemne opady deszczu. Trafiamy do dużej restauracji/kawiarni, gdzie zajmujemy miejsce na jej pierwszym piętrze. Ruch tutaj jest ogromny, bowiem prawie wszystkie stoliki są zajęte mimo pory przedobiadowej. Wypijamy kawę, za którą płacimy kilka Euro i śmigamy w stronę Merrion Square. To jeden z najlepiej zachowanych gregoriańskich placów w Dublinie. W kamienicach stojących wokół placu mieszkało wielu wybitnych Irlandczyków. Merrion Square został wytyczony w 1762 r. W jego środku znajduje się dobrze utrzymany park w wieloma mniej lub bardziej współczesnymi pomnikami. Krążymy po parku szukając pomnika Oscara Wilde’a, czyli słynnego irlandzkiego poety i dramatopisarza. Pomnik przedstawia kamień na którym w niedbałej pozie spoczywa prozaik. Kiedy zbliża się godzina 14 zaczynamy powrót do hotelu po plecaki, po drodze wstępując do kilku sklepów. Z O’Connell Street udajemy się piętrowym autobusem na lotnisko. Nie widać nigdzie automatów z biletami, tak jak na lotnisku, więc kupujemy bilet u kierowcy. Co ciekawe teraz płacimy 3,05 Euro (o 0,15 Euro więcej niż za tę samą trasę w drugą stronę). W autobusie bardzo sprawnie działa WiFi, co sprawia, że podróż mija niepostrzeżenie. Na lotnisku czekamy aż otworzą się bramki do odprawy na lot do Dubaju linii Emirates. Akcja rozpoczyna się idealnie o 16:45, a aktywnych jest około 8-10 bramek, co sprawia, że nadanie bagażu trwa dosłownie kilka minut. Po tym czasie udajemy się do ekspresowej kontroli (nie mamy przy sobie nic oprócz laptopów i aparatu) i na spoczynek do saloniku Dublin Airport Executive Lounge, gdzie spędzamy prawie 3h w oczekiwaniu na samolot do Dubaju. Można tutaj zjeść ciepłą, bardzo smaczną zupę czy chleb z serami typu Brie, Camembert itp. Do picia jest szeroki wybór alkoholi, napojów gazowanych i niegazowanych oraz całkiem smaczna kawa. Boarding odbywa się zgodnie z planem. Przed 20:20 wszyscy są już w samolocie Boeing 777-300ER w konfiguracji 3-4-3. My zajmujemy jednak jedne z niewielu podwójnych miejsc na ogonie samolotu.

IMG_0435

Wejście do naszego, bardzo średniego hotelu

IMG_0436

120 metrowy Spire of Dublin

IMG_0438

W Dublinie świąteczna atmosfera jest już obecna wszędzie

IMG_0442

IMG_0445

IMG_0455

Katedra Kościoła Chrystusowego w Dublinie

IMG_0458

Katedra św. Patryka w Dublinie

IMG_0462 IMG_0465 IMG_0467 IMG_0474

Zamek w Dublinie

IMG_0476

IMG_0477

IMG_0479

IMG_0482

Przerwa na kawę

IMG_0483 IMG_0486 IMG_0487 IMG_0490 IMG_0492

Na lotnisku w Dublinie

IMG_0499

IMG_0502

Salonikowy podwieczorek 😉

IMG_0504

Guinness z puszki nigdy mi nie smakował. Tym razem to się nie zmieniło.



Tagi: , , , , , , ,

Zostaw komentarz