Cze 16

Pobyt w Hilton Mauritius Resort & Spa

przez w Mauritius

Moja wycieczka wydawałoby się, że dobiega końca, ale…. o tym przeczytacie w dalszych akapitach 😀

Kolejny dzień wstaję kilka minut po godzinie 6 i idę na spacer po plaży. Słoneczko jeszcze schowane, ale możliwe, że niebawem się pojawi. W końcu jestem po stronie zachodniej i dociera ono tutaj trochę później. Liczę na piękny słoneczny dzień, żeby jeszcze wykorzystać ostatnie chwile w tym rajskim miejscu. Poniżej pokazuję Wam na zdjęciu otrzymane prezenty od obsługi hotelu tj. torbę plażową (bardzo praktyczna i dobrze wykonana!) oraz koszulkę do spania (jeszcze nie testowałem, ale rozmiar jest okey, zresztą pani mówiła, że w razie czego wymienią na inny).

Po godzinie kieruję się do restauracji, żeby zjeść coś na śniadanie. Ludzi nie ma jeszcze dużo, więc mogę zająć dobre miejsce na zewnątrz z „widokiem” na ogród. Idę zamówić omleta ze wszystkimi dodatkami i przygotowuję sobie coś na deser. Są moje ulubione gofry z wiórkami kokosowymi, a także niesłychany wybór owoców (największy jaki widziałem do tej pory na trasie). Korzystam z niego ile tylko mogę i zajadam się mango, papają, winogronem, kiwi, ananasem itd. Szkoda, że zabrakło tutaj soków z wyciskanych owoców, to jest jednak to co lubię najbardziej. Ale niestety nie można mieć wszystkiego (Intercontinentalu, jeszcze wrócę ;)).

I co ja mogę Wam powiedzieć o reszcie mojego dnia? Niewiele. Uwaliłem się na leżaku i odpoczywałem. Patrzyłem jak pewien Amerykanin z nadwagą około 60-80 kg, a może i więcej spożywa o poranku piąte piwo, jak dwóch Brytyjczyków przed 9 rano debatuje na tematy polityczne przy basenowym barze ze szklaneczką Whisky oraz jak to moje upragnione słońce wciąż chowa się za chmury. Zmieniłem moje miejsce i poszedłem sprawdzić jak działa jacuzzi i drugi basen w centralnej części hotelu. Tam już miały dostęp rodziny z dziećmi, więc było trochę głośniej.

Przed godziną 12 zawitałem w recepcji z prośbą o późne wykwaterowanie. Poprosiłem o przedłużenie pobytu do 16. Okazało się, że mój pokój jest zarezerwowany i nie będzie takiej możliwości. Ale, mam się nie martwić. Za 15 minut do pokoju dostarczony mi będzie klucz do nowego pokoju i mogę w nim zostać jak tylko długo potrzebuję. Świetne zachowanie obsługi hotelowej. I rzeczywiście miła pani, o europejskich rysach zapukała do mych drzwi 15 minut później wręczając mi kartę i pytając czy pomóc z bagażem.

DCIM299MEDIA[/caption]

Zmieniłem pokój i wróciłem na hotelowy leżak. Słońce świeciło już solidnie. Tak też kąpiąc się i opalając przetrwałem kolejne 3 godziny. Niestety mój czas w tym pięknym miejscu dobiegł końca – wszystko co dobre szybko się kończy, więc wziąłem prysznic i udałem się oddać kartę od pokoju.

Teraz pojawiło się pytanie jak dotrę na lotnisko lub w jego okolice, gdzie mam rezerwację ostatniego hotelu. Stwierdziłem, że pójdę na przystanek autobusowy i dalej jakoś się potoczy. Optymista ze mnie, co? Ale, tym razem się udało. 50 metrów od wyjścia z hotelu patrzę stoi bus z napisem Port Louis. Zapytałem kierowcy czy to dobra opcja, żeby jechać na lotnisko. On stwierdził, że tak, bo później przesiadam się w linię ekspresową 198 i dotrę w pobliże lotniska. Nie czekając zająłem swoje miejsce w środku i obserwowałem jak jakieś niewielkie robaki biegają po podłodze. Widok mało przyjemny, ale dalej już skupiałem się na podziwianiu widoków czasie przejazdu. Kiedy dotarliśmy do stolicy to biletowy (zawsze jest osobna osoba od sprzedaży biletów) zawołał mnie od wyjścia i powiedział, że mam iść prosto, na światłach w lewo i tam czekać będzie już autobus na lotnisko. Dokładnie tak było. Teraz bez żadnych pytań, pewnie wszedłem na pokład i czekałem na odjazd.

Linia ekspresowa większość trasy jechała główną drogą, przez co nie trwało to zbyt długo. Koszt biletu to jedyne 37 rupii (ok. 3,5 zł). Kiedy zbliżaliśmy się do lotniska to jeden z miejscowych siedzących za mną zawołał mnie i powiedział, że wychodzi tam gdzie ja i się mną zaopiekuje. Rzeczywiście odprowadził mnie na ścieżkę w stronę lotniska, a poza tym pytał gdzie śpię. Nalegał, żebym odwołał rezerwację w hotelu i przyszedł do niego. Mieszka tylko z żoną i bardzo chętnie mnie przenocują. Pokazał nawet mi, który dom to jego. Ja jednak hotel miałem przedpłacony punktami, więc nie skorzystałem, ale może jeszcze kiedyś wykorzystam gościnność mieszkańców tej pięknej wyspy.

Nie zdążyłem przejść 100 metrów, a tu już zatrzymała się taksówka. Krzyczę, że dziękuję, przejdę się ten kawałeczek. Ale ona nadal nie odjeżdża, więc podchodzą. A tam w środku siedzi poza kierowcą jakiś turysta z Japonii i mówi, żebym wsiadał. Okey, takich propozycji nie odmawiam 😉 Podjechaliśmy niecały kilometr, wymieniając kilka zdań po angielsku. Podziękowałem za pomoc i udałem się do shuttle busa z hotelu, który akurat odjeżdżał i zabrał mnie do Holiday Inn Mauritius Mon Trésor.

Zarezerwowałem tutaj nocleg za 15000 punktów (normalna stawka to ok. 450 zł/noc). W recepcji szybko dostałem kartę do pokoju i co ciekawe zadzwoniono po menadżera zmiany, żeby mnie oficjalnie powitał. Podobno śpi tutaj tak mało członków z sieci IHG, że są oni wyjątkowo traktowani. To bardzo miły gest. Zresztą cała obsługa była niesamowita, czułem się tutaj bardzo dobrze. Pokoje są czyste, nowoczesne i pięknie urządzone, a w łazience były kosmetyki firmy, której do tej pory nie widziałem w hotelach.

Kiedy już powoli chciałem przepakować się i przygotować na poranny wylot do Europy (planowo o 8:45 dnia kolejnego), to odebrałem maila na telefonie, że… mój rejs jest opóźniony o 23 h! I wylot nastąpi pojutrze o godzinie 7:45. Z jednej strony to świetna wiadomość, bowiem mam dodatkowy dzień na Mauritiusie, ale z drugiej strony krzyżuje mi sporo planów (kupiony miałem lot CGN-SXF, jako powrotny do domu i ten mi przepadł), a także miałem kolejnego dnia lot do pracy na kilka dni na zachód Europy, co przez to też okazało się niewykonalne. Cóż, w związku z tym postanowiłem zadzwonić do Eurowings i dopytać o świadczenia jakie mi zapewniają. Na infolinii dowiedziałem się, że mam prawo do rezerwacji hotelu za ok. 100-120 euro i jedzenia na rozsądną kwotę (bez alkoholu). Te koszty zostaną mi zwrócone. Kiedy zapytałem czemu opóźnienie jest takie duże, to przekazano mi, że jest to problem techniczny.

Trochę zszokowany i zdezorientowany całą tą sytuacją poszedłem spać. Rano czekał mnie nowy, gratisowy dzień na Mauritiusie. W związku z tym znajdzie się tutaj jeszcze jeden post z mojej wycieczki 🙂



Tagi: , , , ,

Zostaw komentarz