Lis 23

Osaka – spotkanie po trzech latach

przez w Japonia

Rano, tuż po obudzeniu się poszedłem do publicznej łaźni, gdzie sami osobnicy płci męskiej myli się. Siadłem koło nich na plastikowym krzesełku i również wziąłem prysznic. Następnie poszedłem do swojej skrytki po rzeczy i wymeldowałem się z kapsułowego hostelu. Moim celem na dzisiaj było odwiedzenie akwarium w Osace oraz lot na Okinawę.

Zanim przejdziemy do meritum to warto powiedzieć, że Osaka jest trzecim co do wielkości miastem w Japonii. Przypomina trochę Wenecję z uwagi na liczne kanały i ramiona rzeczne. Jest tutaj aż 1300 mostów. Z takich ciekawostek mogę powiedzieć, że w Osace wymyślono zupki instant.

Po dotarciu na stację metra Namba udałem się z jedną przesiadką do Kaiyūkan – akwarium zawierającego 35 tysięcy zwierząt wodnych w 14 zbiornikach, z których największy jest jednocześnie największym zbiornikiem na świecie, zawierającym 5,4 tysiąca ton wody. Wstęp tutaj kosztuje 2300 jenów, czyli ok. 75 złotych. Akwarium dysponuje też hotelem, w którym można podziwiać we własnym pokoju oceanarium.

Trudno powiedzieć o wszystkim, co można było zobaczyć w środku. Są tam pocieszne wydry (które myją głowę zupełnie jak ludzie), towarzyskie delfiny czy zwinne (przynajmniej pod wodą) pingwiny. Oraz rzesza innych większych i mniejszych morskich stworzeń. Jednak gwoździem programu jest olbrzymi zbiornik, po którym krąży rekin wielorybi. Poza prezentowaniem morskiego życia, oceanarium skupia się na przekazywaniu wiedzy o skutkach globalnego ocieplenia i związanych z tym zagrożeniach. Są tutaj również specjalne, dedykowane wystawy.

Tuż przed końcem zwiedzania dochodzimy do płytkiego basenu, gdzie krążą płaszczki i małe rekiny. Oczywiście można je dotknąć, zgodnie z obrazkową instrukcją, żeby nie zrobić im krzywdy.

Następnie udałem się jeszcze na krótkie zwiedzanie portu w Osace i dalej na stację metra. Po drodze kupiłem najsmaczniejszy, jak się później okazało napój w 7/11 o smaku gruszkowym. Później próbowałem jeszcze dziesiątek innych napojów z japońskimi szlaczkami, ale żaden nie przypadł mi tak do gustu jak ten. Koszt 0,5 l butelki to najczęściej koszt 3,2 – 6 zł.

Po dotarciu pociągiem na lotnisko KIX udałem się do terminalu krajowego, żeby wydrukować bilet na lot na Okinawę. Następnie przeszedłem do terminalu międzynarodowego, gdzie w strefie landside znajduje się salonik KAL, gdzie mogłem poczekać na swój lot. Mój rejs na wyspę wykonywał JetStar i trwał on około 2 godzin. Po przylocie do stolicy (Naha) kupiłem bilet na autobus do swojego hotelu sieci Rizzan Sea Park, gdzie podróż zajęła mi kolejne 1,5 godzin. Jadąc wzdłuż wybrzeża mijaliśmy wielkie kompleksy hotelowe; jedne wyglądały jak kalifornijskie pałace, inne są anonimowe i szare.

Zakwaterowanie przebiegło bardzo sprawnie. Dostałem pokój na 8 piętrze z widokiem na Morze Wschodniochińskie, który był bardzo dobrze wyposażony i spełniłby wymagana najbardziej wybrednego turysty. Od razu czuło się, że jestem kolejne kilkaset kilometrów na południe, bowiem temperatura wieczorem wynosiła 28 stopni. Czas spać!

IMG_5683

IMG_5684

IMG_5691

DCIM285MEDIA

DCIM285MEDIA

IMG_5693

IMG_5696

IMG_5714

IMG_5729
IMG_5736

IMG_5740

IMG_5744

IMG_5748

IMG_5769

IMG_5775

IMG_5783

IMG_5795

IMG_5805

IMG_5817

IMG_5835

IMG_5847

IMG_5855

IMG_5863

IMG_5877

IMG_5883

IMG_5893

IMG_5897

IMG_5901

IMG_5910

Akwarium w pełnej okazałości

IMG_5916

Salonik na lotnisku w Osace

IMG_5920



Tagi: , , ,

Zostaw komentarz