Sty 08

Jesienny weekend w Porto

przez w Portugalia

Jednym z naszych ostatnich wyjazdów w 2016 roku była wycieczka na weekend do portugalskiego miasta Porto, które słynie z bardzo specyficznego klimatu. Znajdziemy tam z jednej strony stare budowle i bezdomnych ludzi, a z drugiej piękną dzielnicę Vila Nova de Gaia i mosty na rzece Rio Douro.

Naszą podróż rozpoczęliśmy od długiego oczekiwania na poprawę pogody. Mgła na lotnisku Ławica w Poznaniu nie pozwalała przez wiele godzin na start naszego samolotu do Eindhoven, gdzie czekała nas przesiadka. Najpierw spędziliśmy sporo czasu w terminalu, a później w samolocie. Opóźnienie było na tyle długie, że nawet otrzymaliśmy darmowe przekąski. Na szczęście czas na zmianę samolotu w holenderskim mieście był na tyle długi, że pomimo opóźnienia w Poznaniu o ponad 3 godziny ze spokojem zdążyliśmy na lot liniami Ryanair do Porto. Dzięki temu około godziny 16 byliśmy już na portugalskiej ziemi.

W Eindhoven aura już zupełnie inna

Lądowanie w Porto

Z lotniska do centrum miasta dostaniemy się najłatwiej metrem, a taka podróż zajmie nam około 40 minut. Bilet kupiliśmy w automacie razem z kartą andante, na którą został on zapisany – karty nie należy wyrzucać, gdyż można niej zakodować kolejne bilety. Linie metra są bardzo dobrze oznaczone i nie powinno być problemu z dostaniem się odpowiednie miejsce. Ze stacji do hotelu mieliśmy około 10 minut spaceru. Niestety tego wieczora rozpadał się deszcz, więc odczekaliśmy trochę czasu, żeby ruszyć na wieczorną przechadzkę wzdłuż rzeki. Kierowaliśmy się w kierunku mostu Ponte Luisa. Ten naprawdę robi piorunujące wrażenie, a widok z niego na okolicę jest wspaniały. Miasto wieczorem było bardzo ciche spokojne i klimatyczne. Nikomu się nigdzie nie spieszy, a całość tętni życiem winiarni. Udało nam się tego wieczoru zobaczyć m.in. Igreja de Santo Ildefonso, czyli kościół św. Ildefona z XVIII wieku, a którego fasa jest pokryta tradycyjną portugalską ozdobą – niebieskimi, ceramicznymi płytkami nazywanym azulejos. Udaliśmy się także w okolice kościoła i wieży Clerigos – Igreja e Torre dos Clérigos – na Rua S. Filipe de Nery. Są to jedne z bardziej okazałych budowali w Porto, a także ważne symbole miasta.

Malutki pokój w samym centrum miasta

Kolejny dzień przywitał nas mocnym deszczem. Byliśmy jednak skupieni głównie na zmianie hotelu, bowiem nasza dotychczasowa miejscówka była zimna, ciemna i mało przyjazna. Na dzień dobry udaliśmy się do kawiarni na pobudzające espresso. Pogoda powoli ulegała poprawie, więc rozpoczęliśmy spacer do hotelu Mercure Porto Gaia. Przeszliśmy mostem na drugą stronę rzeki, dzięki czemu znaleźliśmy się w dzielnicy, a właściwie to miasteczku Vila Nova de Gaia.

Czterogwiazdkowy hotel Mercury

Hotelowa restauracja

Nasz hotel położony był blisko dużego centrum handlowego. Dostaliśmy bardzo ładny pokój typu Privillage. Wreszcie mogliśmy komfortowo odpocząć, wypić kawę i coś zjeść. Doczekaliśmy także słońca na niebie, które zmobilizowało nas na odbycie kolejnego spaceru do dzielnicy Cais da Ribeira. Jest to część Porto ulokowana nad brzegami rzeki, jedna z najbardziej malowniczych części miasta, chętnie fotografowana o każdej porze dnia i zawsze pełna turystów. Znajdziemy tutaj m.in. wąskie, zabytkowe kamienice, nabrzeże z przycumowanymi łodziami oraz wiele tradycyjnych małych restauracji i cukierni. Do tego wszystkiego w 1996 Cais de Ribeira zostało wpisane na listę dziedzictwa UNESCO. Widzimy na rzece tradycyjne, drewniane, barki, które kiedyś były używane do przewozu wina w dół rzeki. Dzielnica ta jest piękna o każdej porze doby, jednak dzięki iluminacji świetlnej wieczorem to miejsce staje się wyjątkowe.

Również w tym miejscu zjedliśmy kolację. Niestety zamówione jedzenie było bardzo przeciętnej jakości. Składki użyte do przygotowania naszych potraw sprawiały wrażenie najtańszych, marketowych produktów. Po drugiej stronie rzeki widzimy winiarnię Sandemana. Dowiadujemy się, że firma została założona przez Szkota, a winiarnie same w sobie znajdują się kilkaset kilometrów od Porto. Jednakże to właśnie tutaj Porto jest leżakowane. Do innych najbardziej znanych producentów wina należą: Offley, Calém, Taylor’s, Graham, Cruz i Dow’s.

Pod mostem Ponte do Louis I przenosimy się do innego świata. Są tutaj wąskie uliczki, położone ze wzgórza do rzeki, a dalej do Ribeiry. Cały kompleks tworzy klimat osad rybackiej, która nie pasuje do drugiego co do wielkości miasta w Portugalii.

Spacerując po mieście mijamy m.in. Sé Catedral. To jedna z najstarszych budowli w mieście. Widzimy, że sporo budowli wyłożone jest kolorowymi płytkami ceramicznymi tzw. azulejos. Większość z nich jest niewyremontowana, a ich stan pozostawia sporo do życzenia. Opuszczone kamienice to zupełnie normalny widok, nawet w centrum Porto. Z tym miastem możemy kojarzyć także pranie, które wisi prawie wszędzie – na głównych deptakach i mniej uczęszczanych ulicach. Obecnie władze Porto walczą i próbują reanimować niszczejące budynku, rzeczywiście widać że coś w tym kierunku się dzieje, chcą przywrócić życie starówce.

Niedzielę rozpoczęliśmy aktywnie, bowiem udaliśmy się na jogging w kierunku wybrzeża atlantyckiego. Dotarliśmy w okolice plaży Praia das Pedras Amarelas. Pogoda była świetna na bieganie, do tego piękne widoki na bezkres oceanu. Brzeg jest klifowy i kamienisty, a z wody wydostają się ogromne głazy. Spędziliśmy tutaj aż 2 godziny, pokonując około 15 kilometrów. Po tym czasie wróciliśmy do hotelu, gdzie otrzymaliśmy możliwość późnego wykwaterowania do godziny 17. Po tym ruszyliśmy piechotą do naszego ostatniego miejsca noclegowego, czyli Star Inn Porto. Spacer zajął nam blisko dwie godziny, na dodatek mieliśmy ze sobą plecaki. To była już nasza ostatnia noc w portugalskim mieście.

Pokój w hotelu Star Inn

Salonik na lotnisku w Porto

Rano pojechaliśmy metrem na lotnisko. Wpierw jednak musieliśmy spacerem pokonać ponad kilometr na najbliższą stację. Przed wylotem udało się odwiedzić jeszcze salonik Vip Lounge. Miejsce to znajduje się na pierwszym piętrze i daje widok na cały terminal. Oferta gastronomiczna jest średnia, ale nie najgorsza w porównaniu do innych lotnisk europejskich.

Nasz rejs powrotny także wiódł przez Eindhoven, a dalej liniami Wizz Air do Poznania. Tym razem nie było już żadnych komplikacji związanych z pogodą i spokojnie wróciliśmy do domu. Nasz pobyt w drugim co do wielkości mieście w Portugalii będziemy wspominać bardzo pozytywnie. Jest ono totalnie inne niż Lizbony. Oferuje piękną architekturę, ciekawe zabytki i słynne na całym świecie wino Porto.

Na koniec prezentujemy Wam nasze kosztorys wyjazdu do Porto. Podane poniżej ceny dotyczą jednej osoby:

  • Bilety lotnicze na trasie Poznań – Eindhoven – Porto w dwie strony z bagażem podręcznym – 65 zł
  • 3 noclegi w hotelach Cristal Guest House, Star Inn Porto i Mercure Porto Gaia – 75 zł
  • Dojazd z lotniska do centrum i z powrotem – 18 zł
  • Drobne zakupy – 38 zł
  • Jedzenie (kolacja, przekąski) – 107 zł

Sumarycznie w ten weekend wydaliśmy około 300 złotych. To daje zaledwie 75 zł za dzień podróży.



Tagi: , , , , , , ,

4 komentarze to “Jesienny weekend w Porto”

  1. From lucyna:

    Hej, za pośrednictwem jakich stron robiliście rezerwację noclegów?

    Posted on 8 stycznia 2017 at 18:03 #
    • From Mati:

      W tym wypadku rezerwacje robiliśmy za pośrednictwem Expedia.com.

      Posted on 9 stycznia 2017 at 15:11 #
  2. From natalia:

    Ceny za samoloty i noclegi zakupiłeś w jakimś programie lojalnościowym? 75 zł za 3 noclegi dla dwóch osób to bardzo mało.

    Posted on 21 marca 2017 at 18:40 #
    • From Mati:

      Zakupiłem na stronie Expedia z kodem zniżkowym, który był aktywny w sierpniu zeszłego roku.

      Posted on 23 marca 2017 at 12:41 #

Zostaw komentarz