Kwi 06

Jeden (niecały) dzień w Barcelonie

przez w Hiszpania

Do Barcelony polecieliśmy w sobotni wieczór z Turynu. Lot trwał 1:15 h i odbył się zgodnie z rozkładem. Na lotnisku El Prat kupiliśmy bilety, żeby pojechać kolejką do miasta na stację Sants, skąd mieliśmy bezpośredni dojazd do Molins De Rei, gdzie zlokalizowany był nasz hotel. Przez trochę pechowe przesiadki, cały dojazd zajął nam ponad 1,5 godziny. Dobrze, że ze stacja była już całkiem blisko hotelu Holiday Inn Express Molins De Rei, gdzie mieliśmy rezerwację. Szybko dostaliśmy kartę do pokoju, dodatkową czekoladkę, voucher na drinka i wodę (z uwagi status w IHG) i niezwłocznie poszliśmy spać.

Niedzielny poranek zaliczyliśmy od wpadki. W tej nocy była zmiana czasu z zimowego na letni, a my nastawiliśmy budzik na godzinę 8:00. Jak się pewnie domyślacie wstaliśmy o 7 rano i zdecydowanie nie czuliśmy się wyspani, chociaż ten stan szybko minął po skromnym, ale smacznym śniadaniu w hotelowej restauracji. Pomimo, że hotel znajduje się daleko od centrum Barcelony, to spotkaliśmy w nim sporo osób z Polski. Z drugiej strony dojazd z niego do centrum jest praktycznie bezpośredni i nie zajmuje więcej niż 30 minut. Do tego, jak przystało na sieć IHG standard jest bardzo wysoki i nie ma się do czego przyczepić.

O 9:30, po spakowaniu naszych małych plecaków wykwaterowaliśmy się i ruszyliśmy na stację. Zapowiadał się piękny słoneczny dzień i rzeczywiście taki był, około 20 stopni i to w marcu. W planie mieliśmy zobaczenie czterech najbardziej znanych dzieł Gaudiego, czyli: Sagrada Familia, Casa Batllo i Casa Mila oraz Park Guell. Wszystkie położone są od siebie w odległości krótszego lub dłuższego spaceru. Wysiedliśmy przy placu katalońskim i spacerem przez Passiegn de Gracja kierowaliśmy się w stronę turystycznych must see. Po drodze wypatrujemy domów zaprojektowanych przez Gaudíego – niebiesko-zielonkawego Casa Batlló ze smoczym wykończeniem dachu i Casa Milá z pofalowaną fasadą i dachem z kominami zwanymi „straszakami na wiedźmy”.

Ta ostatnia była naszym pierwszym punktem spaceru po stolicy Katalonii. Casa Batllo znajduje się kilka kroków dalej. Jest to kolejne dzieło Gaudiego znajdujące się na liście światowego dziedzictwa UNESCO.

Drugim punktem naszego zwiedzania była Casa Mila, która znana jest wśród miejscowych jako La Pedrera (tłum. kamieniołom). Budynek wygląda jak jeden duży blok skalny. Jej budowla została ukończona w 1912 roku i od początku wzbudzała negatywne emocje wśród mieszkańców Barcelony.

Sagrada Familia wpisana jest na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Odwiedza ją rocznie ok. 3 milionów turystów – jest to najliczniej odwiedzana atrakcja turystyczna w Hiszpanii. Budowa Świątyni rozpoczęła się w 1882 r., a planowane zakończenie prac przewidziano na lata 2026-2028. Pomimo tego, że nie jest ona jeszcze ukończona zrobiła na nas ogromne wrażenie. Bez wątpienia świątynia nie przypomina tradycyjnych kościołów, wygląda bardziej jak zamek z piasku, a jej oryginalna bryła i zdobienia wyglądają bardzo interesująco.

Będąc tutaj zadzwoniła do nas koleżanka, która obecnie mieszka i pracuje w Barcelonie, dzięki czemu udało nam się spotkać i razem odwiedzić Park Guell. Park podzielony jest na część płatną i darmową. Ta pierwsza kosztuje 8 Euro. Z założenia, miały tu powstać luksusowe rezydencje z obszarami zielonymi, całą infrastrukturą. Coś na wzór angielskich miasto-ogrodów. Jednak z racji, iż obszar ten leżał zbyt daleko od centrum, nie było chętnych na zamieszkanie w tej części Barcelony. Znajduje się tutaj najdłuższa na świecie ławka – 110 metrów!

Na koniec naszego pobytu w Barcelonie udaliśmy się na tapas i sangrię. Później pozostało nam już tylko dojechać na stację Sants i kupić bilet na pociąg do Girony, skąd mieliśmy bezpośredni samolot do Poznania. Zdecydowanie lepiej wybrać jednak bezpośredni autobus z Barcelony na lotnisko, ponieważ jak się okazuje z dworca w Gironie na lotnisko jest około 20 minut drogi, co przekłada się na około 25-28 Euro za dojazd taksówką (z tej opcji korzystaliśmy). Można oczywiście skorzystać z miejskiego autobusu, ale ten nie jeździ zbyt często i podróż nim trwa około 40 minut. Warto mieć to na uwadze planując odwiedziny Barcelony z lądowaniem na lotnisku GRO.

2015-03-29 07.53.53

2015-03-29 07.54.31

Restauracja śniadaniowa

IMG_7388

IMG_7390

Pokój w hotelu HIX Molins De Rei

IMG_7393

IMG_7395

Wschód słońca – widok z pokoju

IMG_7401

Szybka kawa, przed wyjściem z hotelu

IMG_7403

IMG_7405

Widać, że wiosna już pełną parą

IMG_7408

IMG_7409

IMG_7413

Casa Mila

IMG_7421

IMG_7425

Casa Batllo

IMG_7428

Ping pong nogami i głową z efektywnym wskakiwaniem na stół – ŚWIETNE!

IMG_7430

IMG_7436

IMG_7439

IMG_7445

IMG_7449

IMG_7458

IMG_7473

Sagrada Familia w pełnej krasie

IMG_7488

IMG_7490

IMG_7496

Park Guell – część ogólnodostępna

IMG_7505

IMG_7508

IMG_7515

W pociągu do Girony jest szybszy od naszych Pendolino



Tagi: , , , , , , , , , ,

Zostaw komentarz