Lis 15

Etihad: klasa biznes do Nowego Jorku

przez w Stany Zjednoczone, Zjednoczone Emiraty Arabskie

W końcu nastał ten dzień, kiedy będę miał okazję przetestować Etihad w klasie biznes na pokładzie A380. Tak, ten lot KTW-DWC był typowo pozycjonujący. Z drugiej strony człowiek ma niekiedy tak, że po prostu musi sobie trochę polatać, dla czystej przyjemności. Mam nadzieję, że podczas 14h rejsu do Nowego Jorku nacieszę się serwisem, komfortem i poczuję się chociaż lekko wyróżniony ? Obawiam się tylko o swoją formę, ponieważ (to już nic nowego) tej nocy nie poszedłem spać, ale tak jest jak chcesz połączyć obowiązki z przyjemnościami. Dobra, nie narzekam, bo przecież taki mój wybór, a znosiłem już większe trudy. 

O godzinie 5:20, kiedy kończę się pakować dzwoni do mnie telefon z recepcji, że czeka na dole kierowca. Zbieram się i schodzę oddać kartę. Hotel miałem już opłacony, więc od razu idę do zaparkowanego przed wejściem Mercedesa. Kierowca przedstawia się, sprawdza czy to ja mam z nim podróżować i zaprasza do środka. Jedziemy chwilę i nagle koniec drogi… jakiś remont. Musimy zawrócić i jechać inną drogą, dalej już bez większych przygód. Pytam go, ile zajmie nam ta trasa, a on odpowiada, że mniej niż godzinę. I rzeczywiście jedziemy 160-200 km/h, cały czas lewym pasem. Dlaczego niekiedy „tylko” 160 km/h? Ponieważ ma miejsce burza piaskowa, widoczność jest słaba, a większość samochodów jedzie 60 km/h. Szofer jednak niczym się nie przejmuje i jedzie równo i spokojnie. O godzinie 6:30 jestem już na lotnisku w Abu Dhabi. Mgła jest potworna, ale zapewne ustąpi przez następne godziny, a mój lot będzie o czasie, w każdym razie taką miałem nadzieję, bo inaczej mógłbym nie odbyć spaceru po Nowym Jorku, a jedynie zobaczyć tam dwa lotniska.

Po wejściu do hali lotniska od razu zostaję odprowadzony przez gościa z obsługi do stanowiska odprawy business class. Tam miły pan pyta o szczegóły podróży, notuje miejsce noclegu w USA i drukuje mi bilet. Pytam o obłożenie i tym razem mamy komplet zarówno w klasie pierwszej, jak i biznes. Podobno Residence jest wolne. Kontrola jest szybka i zupełnie bez kolejki, więc od razu kieruję się do saloniku klasy biznes. Klasa pierwsza ma tutaj osobną poczekalnię, która jest na wprost security.

W saloniku obsługa mimo sporej ilości osób przy wejściu nie pozwala czekać i podchodzi do każdego indywidualnie, sprawdza bilet i odprowadza do środka. Bardzo dobra praktyka. Z uwagi, że całą noc nie spałem i od kolacji nic nie jadłem to jestem głodny, więc zjadam szybkie śniadanie, idę wziąć prysznic i siadam przy barze, żeby wypić kieliszek szampana przed podróżą. Lounge nie robi jakiegoś piorunującego wrażenia, na pewno salonik biznes klasy Qataru jest zdecydowanie lepszy i oferuje większy wybór jedzenia czy picia. Mimo wszystko czas tutaj mija mi bardzo dobrze. Pomimo, że lot jest o 10:15 to na bilecie widnieje godzina 8:45, ponieważ jest to lot do USA i są jeszcze dodatkowo związane z tym formalności. Rozmowa z celnikiem przebiega mi bardzo sprawnie i po chwili moim oczom ukazuje się drugi lounge, dedykowany pasażerom lotów Etihadu do Stanów Zjednoczonych. Wstępuję tam, pytając, czy mam jeszcze czas, na co dostaję odpowiedź, że jak najbardziej i że będziemy zaproszeni na pokład osobiście, więc nie trzeba się niczym przejmować.

Lot? Fantastyczne doświadczenie po raz kolejny, ale (musi być ale) jednak przeżycie w EY F jest zupełnie innej jakości i kolejnym razem, jak uda mi się uzbierać tyle mil to wydam na krótszą trasę ale jednak w F (tutaj wahałem się czy nie kupić AUH-CDG, ale to ponad 2x krótsza zabawa, jednak zdecydowanie lepsza). Zaczynamy zabawę od kieliszka Bruta, ale kiedy boarding się przedłuża to zostają zebrane zamówienia na kolejne napoje. Ponieważ wypiłem już kilka kieliszków w saloniku to pasuję i szykuję moce przerobowe na później. Podczas wznoszenia świetne widoki za oknem, ale jak wiecie trudno robi się zdjęcia przez podwójną szybę w A380, więc nie jest idealnie.

Do jedzenia zamawiam na przystawkę krewetki z jakąś kapustą (bardzo dobre), a jako danie główne wołowinę z warzywami i smażonymi ziemniakami (również bez zastrzeżeń). Na deser lody truskawkowe i na tym kończę jedzenie. Było jeszcze kilka fajnych potraw do spróbowania, ale sumarycznie za dużo, więc postanawiam się przespać. Fotel można rozłożyć do płaskiej pozycji, za pomocą specjalnego panelu. Mechanizm działa bardzo dobrze i już po chwili odlatuję na 4 godziny. Po przebudzeniu idę na małe zwiedzanie, czyli posiedzieć do baru, który znajduje się między klasą biznes, a pierwszą. Niestety przez pewien czas nikogo tam nie ma, a obsługa na zmianę przychodzi dolać mi szampana, to wracam na swoje miejsce zająć się pisaniem relacji. W między czasie zamawiam sobie kanapkę ze stekiem oraz cappuccino. Posiłek otrzymuję po około 20 minutach, jest bardzo smaczny, chociaż mięso mocno twarde.

Zapomniałbym dodać, że na tym locie nie otrzymaliśmy piżam (nie wiem czy z uwagi na to, że to dzienny rejs, czy Etihad z nich zrezygnował), ale za to bardzo fajną kosmetyczkę z drobiazgami do spania i kosmetykami. System IFE jest godny pochwały, bowiem oferuje bardzo szerokie portfolio zarówno filmów, jak i muzyki. Można także pooglądać telewizję na żywo. Do dyspozycji mamy dwa ekrany – jeden na wprost, a drugi na pilocie. Mogą one pracować niezależnie. Nie ma też problemu z zasilaniem, ponieważ przy każdym fotelu są dwa porty USB i zwykłe gniazdko.

Lądowanie zapowiada się bezboleśnie – piękna pogoda, mało chmur i jesteśmy blisko godzinę przed czasem. Niestety dosłownie kilka sekund przed dotknięciem płyty, a może i bliżej nagle kapitan ostro podrywa naszego Super Jumbo w górę (kto co miał na półce to jest już na ziemi) i ucieka na jeszcze jedno kółko na wysokość 2000 stóp. Nie wiem dlaczego tak się stało, dostajemy tylko informację, że nasze lądowanie będzie opóźnione o około 20 minut. Rzeczywiście przez ten czas krążymy nad Atlantykiem i wracamy na JFK, tym razem skutecznie, ale dosyć twardo. Z uwagi, że wszyscy lubimy samoloty, to jeszcze kilka zdjęć z płyty lotniska.

Nie byłem tego świadomy, ale wszystkie formalności zostały już załatwione w Abu Dhabi na lotnisku, więc tutaj po prostu wychodzę z samolotu i prosta drogą bez jakiejkolwiek kontroli mogę wyjść na zewnątrz. Dzień dobry Nowy Jork!



Tagi: , , , , ,

Zostaw komentarz