Sie 21

Coron – zatrucie pokarmowe i powrót do Manili

przez w Filipiny

Po wycieczce Island Hopping poszliśmy na obiad, a następnie do hotelu odpocząć. Ja niestety już z niego nie wyszedłem przez kolejne 12 godzin, a to wszystko przez problemy z żołądkiem, które sprawiły, że totalnie nie miałem siły na nic. Byłem bardzo osłabiony, leżałem w łóżku i tylko chodziłem do toalety. Rano ledwo zszedłem na śniadanie, żeby napić się herbaty.

Tego też dnia czekała nas zmiana hotelu, co było skomplikowanym z mojego punktu widzenia wydarzeniem. Znajdował się on jakiś kilometr drogi, którą musieliśmy pokonać z naszymi bagażami. Zrobiliśmy to po południu, kiedy już poczułem się trochę lepiej i miałem więcej siły. Kiedy zanosiło się, że wszystko pójdzie już dobrze i kolejnego dnia wyruszymy na kolejną wycieczkę po wyspach, drugie z nas dopadła ta sama, a może nawet intensywniejsza choroba/zatrucie. Teraz było jeszcze poważniej – poza brakiem apetytu i problemami z żołądkiem doszły jeszcze omdlenia.

Kolejnego dnia rano postanowiliśmy spróbować spaceru i jak dobrze pójdzie kupić wycieczkę na kolejny rejs po wyspach. Poszło nie najgorzej, wycieczkę kupiliśmy, ale w drodze do hotelu było już znacznie gorzej. Po prostu brakowało siły, żeby robić cokolwiek innego niż leżeć w łóżku. Wycieczkę udało się odwołać i odzyskać wpłaconą zaliczkę. To drugi dzień, który prawie cały spędziliśmy w hotelowym pokoju. Dopiero wieczorem wróciła energia i wtedy postanowiliśmy wejść na wzgórze, z którego podziwialiśmy piękny zachód słońca. Prowadzą na niego setki schodów, ale warto włożyć trochę wysiłku, bo okolica prezentuje się z góry imponująco.

Następny dzień to już czas powrotu. Poprosiliśmy w naszym hotelu o transfer na lotnisko. O danych godzinach z miasta wyruszają minibusy, które zbierają gości z poszczególnych hoteli i zawożą pod sam terminal. To bardzo wygodna i dosyć tania opcja. Nasz kierowca się nieznacznie spóźnił, ale mieliśmy spory zapas czasu. Dzięki temu jeszcze przed lotem udało się coś zjeść w knajpce przed lotniskiem.

Tego dnia mieliśmy zaplanowany lot do Manili, ale Philippine Airlines zmieniło rozkład i lot był do Angels City, czyli miasteczka położonego na północ od stolicy. Zaproponowano nam w związku z tym opłacenie transferu do Manili lub zwrot 1000 PHP od osoby za takową niedogodność. Wybraliśmy tę drugą ofertę.

Lot był bardzo krótki, ale widoki ponownie genialne. Zresztą zobaczcie sami!



Tagi: , , , , , , ,

Zostaw komentarz