Paź 10

4-dniowy wypad na Maltę

przez w Malta

Pewnego majowego poranka, kiedy pociągiem parę minut po godzinie 7 wracałem z Poznania od Pleszewa przeglądałem sobie system rezerwacyjny Ryanaira. W oczy wpadła mi świetna cena przelotów na Maltę na początku czerwca (74 złote w jedną stronę z Wrocławia bez przesiadek). Dalej to już tylko przepisanie numerków z karty płatniczej i można się pakować.

Naszą wycieczkę rozpoczęliśmy około godziny 15, dnia 2 czerwca 2013 roku na lotnisku we Wrocławiu. Lecieliśmy tylko z bagażem podręcznym (plecak + walizka). Przelot na Maltę trwał niecałe 2,5 godziny, także po 19 byliśmy już na wyspie. Udaliśmy się od razu na przystanek autobusowy, żeby przemieścić się lokalnym transportem do miejscowości Bugibba, gdzie mieliśmy rezerwację hotelu The Bugibba Hotel. Tutaj po wyjściu z autobusu z pomocą przyszedł nam pewien Szkot, który wskazał drogę do tego charakterystycznego molocha, gdzie mieliśmy spędzić 3 kolejne noce.

Kolejnego dnia po wczesnym śniadaniu ruszyliśmy na autobus, żeby przejechać do jednej z najładniejszych plaż na Malcie, czyli Golden Bay. Malowniczo położona pomiędzy skalistymi cyplami jest na pewno warta zobaczenia. Spragnieni słońca przebywaliśmy tutaj pół dnia. Później wróciliśmy do hotelu na obiad (zupki chińskie i chleb litewski prosto z Polski) i poszliśmy dalej byczyć się na basen i do jacuzzi. Następnie kolacja również ufundowana przez polskich producentów. Wieczór spędziliśmy w hotelowym barze, do którego dostaliśmy kupony na darmowego drinka (jeżeli dobrze pamiętam). Coś nas pokusiło jednak, żeby iść na zakupy do spożywczego, a tam oprócz soku zakupiliśmy Trosky, czyli wódkę w butelce 0,7 litra, która położyła zawodniczkę na łopatki (dosłownie!). Agata chciała nawet pić piwo, którego bardzo nie lubi! (-„chodź na piwo, no chodź”-mówiła). Ah, co ten alkohol robi z ludźmi 😀

Kolejnego dnia, pomimo męczącego wieczoru na śniadaniu byliśmy tak samo wcześnie, jak zawsze. Tym razem postanowiliśmy od rana zostać na basenie, a dopiero po obiedzie pojechaliśmy autobusem na północ wyspy, tam gdzie odpływają promy na Gozo. Pokręciliśmy się po okolicy i dalej chcieliśmy wysiąść w wiosce Popeya, ale za późno zauważyliśmy ją z okien autobusu, przez co nie udało się zaliczyć, ale to tylko mobilizuje do kolejnego wyjazdu na Maltę. Po kolacji, poszliśmy wieczorem do hotelowego baru na kawę i spacer. Tam przyszedł nam do głowy głupi pomysł. Z uwagi, że już kolejnego dnia lecimy do Polski, to trzeba jeszcze wykorzystać ten czas. W związku z tym wsiedliśmy w LOSOWY autobus i pojechaliśmy przed siebie. Po godzinie drogi wylądowaliśmy w stolicy. Zrobiliśmy spacer, kilka fotek i szukaliśmy połączenia powrotnego. Okazało się, że niekoniecznie mamy duży wybór, więc wybraliśmy autobus, który po prostu jechał w dobrym kierunku. Wysiedliśmy w pośredniej miejscowości, gdzie dowiedzieliśmy się, że nasz bilet całodobowy obowiązuje TYLKO w dzień, a my nie mieliśmy przy sobie wystarczającej ilości pieniędzy na zakup biletu. Rozpoczęły się różne nerwowe sytuacje, a była 1 w nocy. Jeden z turystów dał nam brakującą ilość Euro, jednak na przystanku inny kierowca chciał nam sprzedaż użyty już bilet za niższą cenę. Ostatecznie wróciliśmy do hotelu cali i zdrowi, ale bardzo późno i z Euro w kieszeni.

Kolejnego dnia, po śniadaniu musieliśmy jechać na lotnisko, żeby wrócić do Wrocławia. Maltę jednak zapamiętamy bardzo pozytywnie z uwagi na ładne plaże, piękną pogodę i całkiem przystępne ceny, jak na kraj z europejską walutą.

SAMSUNG

IMG_4245

IMG_4253

IMG_4273

IMG_4277

IMG_4303

IMG_4320

IMG_4351

IMG_4357

IMG_4416

SAMSUNG

IMG_4260

IMG_4273

IMG_4295

IMG_4304

IMG_4351

IMG_4364



Tagi: , ,

Zostaw komentarz