Sie 28

Sigiriya i Dambulla – dwie perełki z listy UNESCO

przez w Sri Lanka

Piątego marca po śniadaniu ruszyliśmy na południe. Naszym najbliższym celem była Lwia Skała, czyli Sigiriya, która ma 370 metrów wysokości. Jednak z uwagi na cenę wstępu i duże rzesze turystów w jej pobliżu wybraliśmy inną górę w pobliżu z której rozpościera się kapitalny widok na okolicę. Wcześniej zrobiliśmy sobie jednak kilka fotek na tle najsłynniejsze skały na Sri Lance.

Po dojechaniu na miejsce i zaparkowaniu samochodu udaliśmy się do wejścia. Tam koszty wstępu bardzo symboliczne, jednak od razu przyczepił się do nas miejscowy przewodnik, który sugerował, że wchodząc do góry możemy spotkać liczne groźne węże i musi iść z nami on i jego pies. W sumie było nam to na rękę, bowiem zawsze ktoś pomógł przy trudnej momentami wspinaczce czy wskazał drogę po nieoznakowanym specjalnie szlaku. Kiedy znaleźliśmy się już prawie na szczycie to naszym oczom ukazała się duża rzeźba Buddy wykutego w skale, który spał, a obok znajdował się olbrzymi dół w którym to rzekomo kąpał się. W tym też miejscu dwie panie postanowiły poczekać, a nasza czwórka wraz z psem udała się na szczyt. Było warto, ale rzeczywiście trudno. A jeszcze trudniej było zejść. Bezwzględnie jednak warto, bo widok zapiera dech w piersiach.

Dokładnie w południe ruszyliśmy dalej, tym razem do miejscowości Dambulla. Rzeczywiście, na tle rzeczy, które można zobaczyć na wyspie, wybija się na prowadzenie. Najważniejszym miejscem w Dambulli jest pięć grot, w których w I w.p.n.e. zdetronizowany przez Tamilów król Vattagamini ukrywał się przez czternaście lat, zanim odzyskał królestwo. Po powrocie na tron, z wdzięczności za udzielone schronienie, ozłocił jaskinie, pokrył ich ściany świętymi malowidłami, a całą skałę przekształcił w miejsce religijnego kultu. Dambulla ma też całkiem nowoczesną Złotą Świątynię, która pełni jednocześnie rolę Muzeum Buddyzmu.

Po zaparkowaniu przy głównej świątyni nasz kierowca poprosił nas o zapłacenie mu z góry za całą wycieczkę. Byliśmy tym faktem trochę zdziwieni, ale twierdził on, że właśnie tutaj znajdzie bank, gdzie po dobrym kursie wymieni pieniądze. W razie co zrobiliśmy fotkę rejestracji samochodu i rozliczyliśmy się z nim. Jak się okazało później nie było żadnych problemów. Sama Dambulla zrobiła na nas dobre wrażenie, chociaż miejsce to jest delikatnie mówiąc trochę sztuczne i wydaje się zbyt mocno przygotowane pod turystów. Niemniej jednak każdemu polecałbym jego zobaczenie na własne oczy. Po godzinie 15 udaliśmy się do ładnie położonej restauracji na obiad, gdzie serwowano doskonałą herbatę ze skondensowanym, słodkim mlekiem. Tego smaku nie da się zapomnieć. Do tego podano nam posiłek w formie bufetu, co pozwoliło na „napakowanie” się do wieczora.

W drodze do Kandy zatrzymaliśmy się jeszcze w ogrodzie, gdzie wstęp był darmowy i można było podziwiać jak rosną egzotyczne dla nas rośliny. Największe wrażenie zrobił na nas kakaowiec. Do miejsca docelowego dojechaliśmy po godzinie 18. Zatrzymaliśmy na punkcie widokowym, żeby sfotografować to wyjątkowo ładnie położone miasto. Dojazd do hotelu był dosyć skomplikowany, bowiem jest on położony na wysokim wzgórzu, do którego prowadzą kręte i często nieutwardzone drogi. Na szczęście nasz kierowca i tym razem stanął na wysokości zadania po godzinie 19 byliśmy na miejscu. Teraz kąpiel, po czym przenieśliśmy się na samą górę hotelu, gdzie działał internet i jedliśmy kolację (ostatnie, wyjątkowo już śmierdzące sery pleśniowe – bez otwartego okna nie dało się przebywać w ich otoczeniu).

Tej nocy (przypomnijmy, że czas jest 4,5 godziny do przodu) oglądałem mecz LM, gdzie grał Real Madryt. Wcześniej jeszcze dzwoniłem ze Skype do rodziców. Pamiętam, że kładłem się spać grubo po 4 rano, a w hotelu na dole cały czas ktoś czuwał nad bezpieczeństwem, bowiem było słychać jego kroki.

IMG_0135

IMG_0165

IMG_0184

IMG_0196

IMG_0212

IMG_0216

IMG_0228

IMG_0237

IMG_0244

IMG_0262

IMG_0274

IMG_0279

IMG_0286

IMG_0297

IMG_0304

IMG_0310

IMG_0313

IMG_0327

IMG_0367

IMG_0375

P1040823



Tagi: , , , ,

Zostaw komentarz