Archive | RPA RSS feed for this section
9 września 2013

Żegnamy Kapsztad i lecimy do Europy

Ostatni dzień to standardowe procedury związane z wyjazdem do domu. Rano jemy śniadanie, pakujemy się i wykwaterowujemy. Jedziemy samochodem w stronę lotniska, żeby go oddać i wydrukować bilety. Auto jest dokładnie sprawdzane, a pracownik zauważa lekko obtarty lewy kołpak, którym przytarliśmy o krawężnik. Dobrze, że mieliśmy pełne ubezpieczenie. (więcej…)

9 września 2013

Wyspa fok, plażowanie i akwarium dwóch oceanów

IMG_5770

Po pierwszej nocy w nowym hotelu poszliśmy szukać restauracji, gdzie mieliśmy zjeść śniadanie. Obsługa informowała nas, że znajduje się ona tuż przy hotelu i rzeczywiście tak było (z prawej strony, po wejściu do holu dużego centrum handlowego). Nazywała się ona Deli Kitchen i serwowała śniadanie w formie bufetu. Tutaj doskonałe były bułki z szybką szwarcwaldzką i łosoś. Na deser zawsze owoce. (więcej…)

9 września 2013

Dzień drugi safari i powrót do Stellenbosch

Ten dzień zapowiadał się wyczerpująco. Pobudka już po 6 rano i szybka kawa, albo dwie. Wychodzimy na dwór i mróz. Dosłownie trawa pokryta jest szronem. A przecież w dzień mamy ponad 20 stopni. Niestety takie uroki afrykańskiej zimy. Zbieramy się o 7 w samochodzie, kierowca przynosi dodatkowe koce (mam 3) i owinięci ruszamy oglądać kolejne zwierzaki. Na początek trafiamy do lwów, które dostały rano mięso i są tylko nim zainteresowane. Dalej spotykamy nosorożce, strusie, zebry i bawoły (4-krotnie silniejsze zwierzęta od byków). Po tym jedziemy do drugiej części parku, gdzie ogrodzone płotem znajdują się zwierzęta chore, które z jakiś powodów nie mogą przebywać na otwartej przestrzeni. Tutaj oglądamy tygrysa, krokodyle i lamparty. (więcej…)

9 września 2013

Ruszamy na Safari do rezerwatu Aquila

P1060150

Niestety to była nasza ostatnia noc w moim ulubionym Park Inn w Kapsztadzie. Po śniadaniu trzeba było się spakować i ruszyć do Aquila Reserve Game Lodge około 170 km od miasta. Tutaj mieliśmy zarezerwowany jeden nocleg z wyżywieniem i dwoma wyjazdami do parku na oglądanie zwierząt w ich naturalnym środowisku. (więcej…)

9 września 2013

Kapsztad – piękne plaże, cudowne ogrody i ta płaska góra

IMG_4928

Kolejny dzień to podobnie jak poprzednio śniadanko i wyjazd samochodem w kierunku południa. Tym razem zatrzymujemy się na plaży Clifton Beach, gdzie robimy liczne zdjęcia i spacerujemy. Samochód zaparkowaliśmy ulicę wcześniej tj. wyżej przez co trzeba podejść do niego po około 100 schodach. Agata dociera zziajana, jakby cały dzień pracowała na polu 😀 Ruszamy dalej w kierunku Hout Bay, gdzie chcemy płynąć na wyspę fok. Jest godzina 12:00, a kolejny i ostatni rejs będzie o 13:45. Rezygnujemy, ale jeszcze tu wrócimy. (więcej…)

9 września 2013

Przylądek Dobrej Nadziei – niesamowite widoki

Dzień 3 września 2013 roku rozpoczynamy od doskonałego śniadania w hotelowej restauracji. Tutaj po raz kolejny obsługa pokazuje wyższy poziom, niż u konkurencji. Pytani przy wejściu o numer pokoju nie musimy czekać, aż sprawdzona zostanie lista, ale od razu możemy wchodzić. Sprawdzenie następuje później, bo w końcu co to zmienia? Wybór jedzenia jest bardzo duży. Najbardziej smakuje nam jednak koktajl z owoców (codziennie inny smak). Również omlet z warzywami jest pyszny. (więcej…)

9 września 2013

Johannesburg – kryminalne miasto

Po przylocie udajemy się do kontroli paszportowej, gdzie stoimy w długiej kolejce. Następnie szukamy transportu do centrum (stacji Park), żeby objechać miasto piętrowym autobusem, który jest najbezpieczniejszą formą zwiedzania Johannesburga. Okazuje się, że bilet na pociąg w 2 strony to wydatek rzędu 100 zł, a jedzie się tylko 30 minut. W takim razie bierzemy taksówkę – wyjdzie nas trochę taniej, a podwiezie dokładnie w wyznaczony punkt. Rzeczywiście taksówkarz zawozi nas na sam przystanek, gdzie minutę później już jedziemy autobusem i słuchamy historii miasta. Narrator opowiada o miejscach obok których przejeżdżamy. Cała wycieczka trwa około 2 godzin. Do góry, gdzie siedzimy bardzo mocno wieje i jest zimno. Agata schodzi do środka na dolny pokład, gdzie zasypia… Ja do końca robię zdjęcia z góry. Po wycieczce udajemy się na obiad. Tym razem nie szukamy za długo, ale wybieramy pierwszą napotkaną sieciówkę, czyli KFC. Tutaj zamawiamy Twistera oraz burgera wegetariańskiego z frytkami i napojami. Czekamy, aż zrobią się wolne miejsca przy gniazdkach elektrycznych, żeby podładować sprzęt. Internet działa bardzo dobrze, co wykorzystujemy przez 2 godziny. Teraz największe nasze zaskoczenie – w pewnym momencie przychodzi do nas nasz taksówkarz! Jak on nas znalazł? Skąd wiedział, że tu jesteśmy? Do teraz nie mamy pojęcia. Informuje on nas, gdzie czeka i że za godzinę pojedziemy z powrotem na lotnisko. Tak też się dzieje. (więcej…)